Marbella Atabe "Kroniki skrzatów" Cz. I


Baśnie przynoszą mi na myśl dzieciństwo, barwne historie, które w umiejętny sposób oddziaływały na naszą wyobraźnię. Nie było w nich zbędnej agresji czy przesłodzonych sytuacji. Spotykaliśmy w nich niesamowite zwierzęta, fantastyczne postacie i szereg wydarzeń tych dobrych i złych, z których bohaterowie zawsze znajdowali słuszne wyjście. Marabella Atabe stworzyła fascynującą książkę, która przypadnie do gustu nie tylko najmłodszym, ale również starszym czytelnikom. Całości dopełniają przepiękne, kolorowe rysunki na widok, których usta same układały się w zachwyt.



Każde dziecko, od kiedy zaczyna świadomie mówić, rozumować i funkcjonować w codziennym, ustalonym schemacie chłonie jak gąbka wiadomości docierające do niego z zewnątrz. Rozpoczyna się etap fantazji o wymarzonym zawodzie i fascynacji ulubioną postacią. Kto z nas nie chciałbyś księżniczką, strażakiem, czy nauczycielką. Takich pomysłów było wiele, ja sama marzyłam o wielkiej miłości i księciu, który skradnie moje kochające serce. Dość długo wierzyłam w siłę baśni, a teraz kiedy wiek odcisnął się już na mojej metryczce, chętnie organizuje sobie powroty do dziecięcego świata.

Przechodząc do zarysu fabuły, główną bohaterką jest przesympatyczna Amelka, która mieszka wraz ze swoją babcią w Dolinie Stokrotek. Dziewczyna czuje się samotna, mimo że obok siebie ma ukochaną osobę i wiernego pieska Tule. Chociaż jest jeszcze bardzo młodziutka, to ma przed sobą wielkie zadanie, od którego zależeć będzie los wielu mieszkańców. Zła wróżka Marabella nie mogąc znieść relacji panujących między olbrzymami a ludźmi, skłóciła ich ze sobą. Od tamtej pory między nimi zapanował chaos, Amelka wie, że ciąży na niej wielka odpowiedzialność mimo to chciałaby przywrócić dawne relacje panujące między tymi grupami, za którymi tak bardzo tęskni jej babcia. Nie raz miała okazje słyszeć jej opowieści przepełnione żalem, smutkiem i tęsknotą. Dawniej ludzie i olbrzymi wzajemnie się wspierali i pomagali, nie było między nimi krzty nieporozumień. Marabella postrzegana jest negatywnie, krąży o niej wiele pogłosek, jedni boją się spotkać ją na drodze inni wierzą, że ktoś jest w stanie stopić lód w jej sercu.


Historia bardzo prawdziwa i mądra, która podświadomie przekazuje nam wartości zanikające w dzisiejszej rzeczywistości. Podoba mi się to, że nie mamy tu widełek wiekowych, autorka nie zamyka nas w małym obszarze interpretacji, a wręcz przeciwnie pozostawia otwarte pole. Książka jest wielkopowierzchniowa, ale czyta się ją niezmiernie sprawnie i z ciekawością. Język jest tak neutralny, że to aż nie możliwe, by był dopasowany do każdego. Wykreowany świat, który poznajemy na kolejnych kartach, jest równie sympatyczny, jak występujący w nim bohaterzy. Nie można jednoznacznie stwierdzić, że jest to baśń stereotypowa, bo mimo że mamy tu walkę dobrą ze złem, mamy metamorfozę jednego z bohaterów to poza tym jest to całkiem coś nowego. Trudno opisać "Kroniki skrzatów" nie zdradzając fabuły, nie chce jednak psuć przyjemności tym, którzy nie mieli okazji jej poznać.

Powracają do pojawiających się wewnątrz obrazków, malunków autorki uważam, że stworzyła prawdziwe dzieło. Tekst, do którego nie można się przyczepić i ilustracje wzmagające prace wyobraźni, cieszące oko. Z książki płynie magia, która pod każdym względem funduje nam powrót do poczucia bycia dzieckiem. Widać, że poświęciła pracy nad nią wiele ogromnego serca, czasu, ale zapewne też nerwów, by wszystko dopiąć na ostatni guzik.


Moje przemyślenia na jej temat są bardzo krótkie, bo to nie jest książka, nad którą można się rozwodzić. To typ, gdzie trzeba przeczytać, by zrozumieć, co ma się na myśli. Nie idzie wyrazić jej słownie, choć nie czuje się na jej punkcie ogromnego zachwytu, mimo że była dobra. Jednak mogę ją polecić wszystkim, którzy chcieliby odnaleźć w sobie zagubione dzieciństwo. Zamiast długich opisów postanowiłam pokazać wam te piękne obrazki i cudowne, wartościowe cytaty.

Moja ocena: 9/10 

Patrycja Łazowska

1 komentarz:

  1. Cudowne grafiki i bardzo ciekawe wydanie. Książka raczej nie aż tak na moją lekturę, ale dla młodszego kuzyna wydaje się być ciekawym pomysłem na prezent :)

    OdpowiedzUsuń