John Green "Żółwie aż do końca"



 
Uwielbiam autorów, których książki zawsze mogę rozpoznać. Ten moment, gdy otwieram książkę lub widzę fragmenty na zdjęciach i wiem, kto ją napisał. Oczywiście chodzi mi o styl, formę czy tematykę, a nie przewidywalność. Mam tak między innymi z Johnem Greenem. Myślę, że jest to autor, którego nie trzeba przedstawiać, a na jego nową powieść czekałam nie tylko ja, ale również część z was. Zdecydowanie było warto! Książka dosłownie wciąga od pierwszej strony. Pochłonęłam ją w niecałe dwa dni i przypłaciłam to mocnym kacem książkowym. 


Poznajemy historię Azy i jej znajomych, którzy postanawiają wziąć udział w poszukiwaniach zbiegłego miliardera. Zachęca ich do tego niezwykle wysoka nagroda-sto tysięcy dolarów. Pomóc może w tym stary przyjaciel Azy, którym jest nie kto inny jak syn zaginionego. Mimo że już brzmi to interesująco i złożenie to należy zdać sobie sprawę z tego, że nie jest to główny wątek. Tak naprawdę mamy przed sobą portret i życie nastolatki cierpiącej na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Niesamowicie obrazowo i naturalnie opisane są jej myśli i codzienne zmagania z chorobą. Najbardziej podobało mi się to, że jest to napisane z takiej perspektywy, że wchodzimy w umysł i sposób myślenia takiej osoby. Ważne jest również to, że poznajemy wpływ choroby nie tylko na Azę, ale również na jej relacje z ludźmi. Każdy zdaje sobie sprawę, że życie z chorobą psychiczną czy jakimś zaburzeniem jest ciężkie, ale czy potrafimy sobie uzmysłowić to, że nawet miłość i przyjaźń stają się niesamowitym wyzwaniem?

"Zaczynałam jednak rozumieć, że życie to nie tyle twoja opowieść, co opowieść o tobie"

Książka obfituje w wątki poboczne. Niektóre są równie wciągające co główna fabuła. Moje ulubione to fan fiction pisane przez przyjaciółkę Azy. Z jednej strony interesujące samo w sobie, a zwłaszcza jego tematyka czyli, związek Rey i Chewbaccy. Z drugiej strony wplatanie postaci z życia do opowiadań jako sposób radzenia sobie z relacjami międzyludzkimi jest inspirujący.
Jak na miłośniczkę zwierząt przystało, zainteresował mnie również niezwykły pupil zaginionego. Jest to tuatara, moim zdaniem bardziej znana pod nazwą hatteria. Sama w sobie jest niezwykłym zwierzęciem i podoba mi się fakt, że z książki młodzieżowej możemy się tyle o niej dowiedzieć. Faktów i ciekawostek naukowych przedstawionych w niezwykle atrakcyjny sposób. Rola tego zwierzaka, jako spadkobiercy całego majątku potęguje zainteresowanie.

Ta pozycja posiada jeszcze jeden duży atut. Są to cytaty. Nie tylko takie, które możemy wyłowić z tekstu i zapisać sobie z dopiskiem John Green. Książka obfituje w myśli znanych osób jak np. Demokryt czy Shakespeare. Dla osoby zapisującej i zaznaczającej ulubione sentencje będzie to prawdziwa kopalnia inspiracji.

"Mogę trzema słowami podsumować wszystko, czego nauczyłem się o życiu: toczy się dalej."                                            Robert Frost

Postacie, jak to w książkach tego autora bywa, bardzo się wyróżniają. Nie są to typowi nastolatkowie, z którymi każdy z nas może się identyfikować. Dziewczyna nieustannie myśląca o bakteriach żyjących w jej ciele, odważna przyjaciółka pisząca fan fiction, znajomy początkujący artysta, aż wreszcie syn miliardera. Jednak wartości takie jak przyjaźń, miłość i lojalność są zdecydowanie uniwersalne.

Kolejnym stałym elementem pozycji tego autora są filozoficzne rozważania i rozmowy. Tutaj też ich nie zabrakło. Zarówno w rozmowach głównych bohaterów, przemyśleniach Azy, jak i w samym tytule. Długi czas głowiłam się, dlaczego właśnie taki tytuł, aż pod koniec książki wyjaśnienie zostało mi wręcz podane na tacy. Zadziwiająco proste i skomplikowane jednocześnie. Bardzo podoba mi się wpleciony w te rozmowy i rozważania kosmos i gwiazdy. Nadawało to takiego intymnego klimatu oraz dostarczyło paru interesujących ciekawostek.

 "Nigdy wiele nie rozmawialiśmy ani nawet nie patrzyliśmy na siebie, ale to nieważne, bo patrzyliśmy razem na to samo niebo, co może nawet jest rzeczą bardziej intymną niż patrzenie sobie w oczy. Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim." 

Książka absolutnie skradła moje serce. Wciągnęłam się od pierwszej strony, na której znajduje się mój ulubiony cytat (Wam również zaprezentowałam go jako pierwszego). Przez wypełniony po brzegi środek, aż po niebanalne zakończenie. Dające nadzieje, ale nie będące tanim Happy Endem.

Styl autora jest dość mocno określony. Nietuzinkowe postacie, filozoficzne rozważania, rozwiązywanie zagadek. Mam wrażenie, że można go odbierać trochę jak brukselkę czy szpinak. Jedni będą go nie znosić lub uważać za przeciętnego pisarza, a inni pokochają sposób, w jaki pisze. Biorąc pod uwagę jakim pewnego rodzaju fenomenem stały się jego książki,obstawiam, że większość zdecydowanie go lubi. Ja sama jestem osobą, która kocha brukselkę i Johna Greena. 


Natalia Rogowska


 

14 komentarzy:

  1. Myślę, że i ja bym się wciągnęła. Nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... Nigdy nie przepadałam za książkami Greena, ale ta recenzja mnie zachęciła. Może, może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie bardzo, że zachęciłam! Warto dać szansę ;)

      Usuń
  3. Brukselkę też kocham :) Johna Greena jeszcze nie wiem...Ale po przeczytaniu recenzji chyba sięgnę po ta pozycję... W ten czas się przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej ktoś też kocha brukselke;) Cieszę się i mam nadzieję, że się spodoba !

      Usuń
  4. Nigdy nie byłam fanką Greena, może czas to zmienić. Całkiem dobra recenzja, dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto dać szansę.
      Dziękuję :)

      Usuń
  5. Interesujący wpis! Bardzo ładnie napisane :) dzięki!

    http://blog.brevio.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło dostać taki komentarz! Dziękuję❤

      Usuń
  6. Bardzo miło dostać taki komentarz! Dziękuję❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Starałam się czytać tego autora książki ale po prostu mi nie podchodziły ale ta recenzja nieco mnie zaskoczyła i z chęcią dam jeszcze jedna mu szansę. Pozdrawiam, poulciak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie pisałam, że jest jak brukselka ;) Ta powieść jednak mnie samą też odrobinę zaskoczyła więc jeśli odpowiada tematyka to może warto spróbować :)

      Usuń
  8. Raczej nie gustuję w takich książkach, ale kto co lubi 🤗

    OdpowiedzUsuń